punkt widzenia ….

Z biologicznego punktu widzenia jestem zwierzęciem dziennym. Moim naturalnym zachowaniem jest to, że budzę się wcześnie rano, a spać idę po zmroku. I przyjmować to możemy za prawidłowość występująca w całości populacji żyjącej na tym globie. Problem jednak zaczyna się gdy wybieram się do Ustronia do domu mojej siostry. Z jej biologicznego punktu widzenia spać ona idzie skoro świt, a kładzie się, no tu jest problem bo większość swojego żywota spędza na czytaniu książek i rozwiązywaniu Jolek w pozycji horyzontalnej. Więc skoro ja pojawiam się tam w sobotę w godzinach przedpołudniowych to tak jakbym nachodził ją w środku nocy. Co w tej sytuacji robić. Mądrość ludzi gór jest niewymownie wielka. Po prostu przyjazd ustawiamy na wieczorne godziny piątku, wtedy moja siostra łaknąca trochę politycznej wiedzy, przesiaduje przed telewizorem. No i problem jest rozwiązany zwłaszcza, że w domu tym obowiązuje zasada, że każdy robi to na co ma ochote i innych do tego nie miesza. Więc jeśli ona śpi to my aktywnie wypoczywamy czy to w ogrodzie czy też na rowerach. Pytanie po co to piszę. Ano piszę bo taka mnie naszła nagle myśl.